♛♛♛
LAWRENCE
Windsor zawsze był moim domem numer jeden. Kojarzył mi się z ciepłem, zapachem koszonej trawy, bieganiem po zagrzanym asfalcie i stałą sielanką. Być może dlatego, bo niegdyś było mi dane spędzać tu każde wakacje. Zmieniło się to z biegiem czasu, kiedy poszedłem na studia, i później, gdy zacząłem przymusowo dodatkowe zajęcia nauki w Walii. Pamiętam, że w czasach rozterek i zwątpienia zawsze wracałem myślami do wspomnienia małego chłopca, podążającego beztrosko w promieniach słońca za swoim latawcem. To wyobrażenie wzbudzało we mnie uśmiech i niewątpliwie nigdy się to nie zmieni.
Postanowiłem przyjechać do Windsoru by wyraźnie odświeżyć to, jak i masę innych radosnych wspomnień.
Teraz, gdy cała rodzina królewska spędza czas w Pałacu Buckingham, jak to zresztą stale ma w zwyczaju, ja zrobiłem sobie małe wakacje. W pojedynkę, wraz ze swoimi myślami.
Gdzieś nieopodal w mojej głowie przeczuwałem, że może być to jeden z ostatnich tak samotnych, a zarazem idyllicznych wyjazdów. Mój ojciec pozostawiał na moim karku chłodny oddech. Był to odpowiedni czas by znaleźć mi żonę.
Czy jestem szczęśliwy?
Nie.
Jestem zdruzgotany.
Zawsze byłem ciekaw kiedy skończą się te niebezpieczne tradycje przeznaczania komuś życiowego partnera przez najwyższą monarchię. Kiedyś sądziłem, że zanim dorosnę zmieni się tak wiele. Że mam jeszcze tak dużo czasu, aby stać się mężczyzną. By decydować o sobie. O ironio, żałuję, że nie zmieniło się nic.
Moja rodzina od zawsze była inna i po wsze czasy była na to skazana.
Żeby Być Inna.
Pusta, chłodna, opanowana, władcza. To zawsze napawało mnie grozą. Dlatego odkąd pamiętam potrzebowałem czegoś, aby to wypełnić. Wypełnić tą grozę, chłód, pustkę…
Gdybym mógł o coś prosić, prosiłbym o cel. O godność. Dobrze wiedziałem, że gdyby zależało to od jednej konkretnej osoby, na pewno bym to dostał.
Ale tak nie jest.
Zależy to od tej drugiej, zdecydowanie bardziej chłodnej, opanowanej, zapełnionej pustką i opanowaniem osoby.
Mojego ojca.
I choć często powtarza mi, że musi z tym żyć, to jednak nie prawda.
Ponieważ to JA muszę z tym żyć.
Więc odpowiadając na pytanie: Czy wszystko jest w porządku?
Nie.
Dopóki on jest królem, wszystko co jest związane ze mną nigdy nie będzie w porządku.
Zasady dziedziczenia to okropna przypadłość. Wszyscy dokładnie znają przebieg ich wydarzeń. Stajesz się kimś, kiedy ktoś traci swój żywot.
I choć nigdy nie pragnęłam zostać kimś, zostało mi to przymusowo nakazane. I pomimo, iż uciekam od tego całym sobą, czasami doskwierają mi myśli, jak wiele by się zmieniło, gdyby zakończenie jednego żywota, oddało władzę kolejnemu istnieniu.
Mnie.
Nazywam się Lawrence Henry Durrell Burton.
Książę Walii, który pewnego dnia zostanie królem Anglii.
♛♛♛













